Góra Knuckles w regionie Kosgolla na Sri Lance. Kardamon słusznie nazywany jest królową przypraw, ale to, co zazwyczaj spotykasz na sklepowych półkach, jest dalekie od tego, co potrafi naprawdę wyjątkowy okaz. Nie mogę wystarczająco mocno podkreślić, jak bardzo to prawdziwe. Przed i po mojej szansie spróbowania kardamonu The Pepper Quest było mniej więcej tak, jak przed i po długo odkładanej wizycie u optyka przez mojego upartego partnera. Ten kardamon to odmiana dziedziczna Vhazukka, z plantacji rodziny Ashoka w leśnych pasach na zboczach góry. Odmiana jest rzadko uprawiana i niemal nigdy nie eksportowana. To, że ją mamy, jest radością, której nie traktujemy jako oczywistości.
Smak jest zadziwiająco złożony. Miętowe nuty kiwi i pędów sosnowych spotykają się z głęboką, kwiatową słodyczą niepodobną do żadnego innego kardamonu, jaki napotkaliśmy. Strączki zbierane są tuż przed pełną dojrzałością, myte i ostrożnie suszone, aby zachować ulotne aromaty, które znikają przy zbyt długim czekaniu. Łuskana wersja sprawia, że są od razu gotowe do tłuczka i moździerza.
Kardamon i Skandynawia łączy stara miłość, która przybyła tu z Wikingami wzdłuż Jedwabnego Szlaku i na stałe zakorzeniła się w naszej kulturze wypieków. Używaj go hojnie w bułkach kardamonowych, ale spróbuj też zmielić pół strączka nad poranną kawą, wymieszać z owsianką z miodem lub gotować z soczewicą, ciecierzycą i jagnięciną. Sprawdza się równie dobrze w słodkich, jak i wytrawnych połączeniach, a jedna próbka przekonuje każdego sceptyka.