Na Guerrero Street w San Francisco ludzie ustawiają się w kolejce, zanim chleb zdąży wyjść z pieca. Robią to od 2002 roku i robią to do dziś.
Chad Robertson poświęcił właściwie całe swoje pierwsze 20 lat pracy jako piekarz jednemu bochenkowi. Uczył się w Stanach Zjednoczonych i we Francji, przeniósł się do Point Reyes, piekł w piecu opalanym drewnem i raz za razem pracował nad tym samym chlebem, aż stał się dokładnie taki, jakiego chciał. Ta książka jest rezultatem.
Odważne jest to, że poświęca niemal 40 stron na nauczenie jednego chleba. Jednego. Każdy etap sfotografował Eric Wolfinger w ciemnych, niemal dokumentalnych kadrach, dzięki którym zakwas zaczął wyglądać jak coś, czemu warto się poświęcić. I dokładnie to się stało.
A technika, dzięki której stało się to możliwe w domu, jest zdumiewająco prosta: pieczenie w żeliwnym garnku pod przykryciem. Para z ciasta zostaje wewnątrz i nagle domowa kuchnia oferuje warunki zbliżone do profesjonalnego pieca. Robertson piecze też chleb ciemniej, niż było wówczas przyjęte, niemal do granicy, a właśnie taka skórka jest dziś standardem wszędzie.
Poza podstawowym chlebem znajdziesz tu semolinę, pieczywo pełnoziarniste, bagietki, wypieki oraz rozdział o tym, co zrobić z czerstwym chlebem, który jest znacznie lepszy, niż mogłoby się wydawać.
Jeśli chcesz mieć tylko jedną książkę o chlebie, nadal powinna to być ta.
Oprawa: Twarda
Liczba stron: 304
Język: Angielski
Pierwsze wydanie: 2010
Wybór The Kitchen Lab
Przed tą książką zakwas był folklorem. Albo miało się kogoś w rodzinie, kto umiał, albo się nie udawało, a to, co napisano na ten temat, pisali piekarze dla piekarzy. Chad Robertson zrobił odwrotnie. Opisał jeden jedyny chleb tak szczegółowo, że osoba bez żadnego wykształcenia mogła go powtórzyć, krok po kroku i ze zdjęciem każdego etapu.
Dziesięć lat później, gdy pół świata siedziało w domu i karmiło zakwas, w praktyce właśnie tę metodę stosowano. Tartine stała się poza tym przymiotnikiem wśród piekarzy, czym niewiele książek kucharskich może się pochwalić.